Pierwsze koty za płoty...pierwszy wyjazd pod namiot zaliczony:) Było bardzo sympatycznie. Przyjechały¶my koło 18 w sobotę. Najpierw rozbijanie namiotu...nie poszło aż tak Ľle, ale chwila na tym upale i idzie sie wykończyć. Namiot rozbity więc potem tylko ognisko, piwka, kiełbaski. Ja z Ag± i z koleg± Erickiem poszli¶my spać ostatni, no cóż cała reszta balowała jeszcze dnia poprzedniego. Zbyszek denerwował mnie tym, że tak długo spał to poszłam i z pomoc± Agi złożyłam mu namiot...hehe..jak to powiedzieli dnia następnego "Ty zawsze musisz jaki¶ namiot złożyć"...ale on zorientował sie dopiero po jaki¶ kilkunastu minutach więc nie było tak Ľle.
Bardzo chciałabym sobie przypomnieć z czego sie tak ¶miały¶my w namiocie...ale mam wrażenie, że umrę z t± nie¶wiadomo¶ci±:P
Na wakacje planów brak, finansów w sumie też więc za dużo na pewno nie wykombinuje, no ale wszystko się okaże.
W czwartek idę chyba na egzamin z socjologii, ponieważ to 3+ mnie nie satysfakcjonuje heheh. Zobaczymy czy uda mi się to poprawić.